KULTURA LUDZKA

Kultura ludzka może rozkwitać i obu­mierać w ten sam sposób. Ale ponieważ jesteśmy właś­nie tym rodzajem zwierzęcia, którym jesteśmy, w roz­woju kultury oraz jej form występować będą stałe ele­menty, równie przewidywalne jak ukąszenie w kark u pawianów.Musimy tworzyć kulturę i kultura musi być różna w różnych populacjach. Istoty ludzkie będą robiły, oczy­wiście, rzeczy właściwe ludziom, a pawiany — właści­we pawianom. Zajmowanie się tą zmiennością nie jest łatwe, ponieważ silnie zakorzeniony jest pogląd, że róż­nica pomiędzy nami a zwierzętami leży w sposobie przekazywania zachowania się: u zwierząt — genetycz­nym, a u ludzi — kulturowym, przebiegającym na dro­dze uczenia się i nauczania zachowań w formie symbo­licznej, przede wszystkim językowej. Zgodnie z tym po­glądem mały pawian rodzi się z zestawem genów, które kierują jego życiem aż do najdrobniejszych szczegółów, i mimo iż uczenie się będzie grało pewną rolę w jego zachowaniu się, nie będzie jej odgrywało używanie symboli, zdolność przewidywania i posługiwania się in­teligencją. Pawian ugryzie małżonkę w kark, ponieważ tak każą geny, a nie dlatego, że jego kultura uczyniła to regułą. Będzie gromadził wokół siebie harem, ponieważ instrukcja takiego postępowania zawarta jest w jego kodzie genetycznym, a nie dlatego, że poligamia jest wynalazkiem i jednym z praw jego szczepu.

UNIWERSALNE PROCESY

To samo powiedzieć można o rytuale zalotów. Czyn­ność ta występuje we wszystkich ludzkich społeczeń­stwach. W pewnych okolicach dziewczyny zatykają za uszy kwiaty hibiskusa, gdzie indziej wpinają znaczek korporacji studenckiej chłopca, ale wszędzie oznajmia­ją za pomocą środków symbolicznych, że mają powo­dzenie i są gotowe z tego skorzystać. Treść praktyk za­lotów może być znacznie zróżnicowana, ale proces jako taki jest powszechny.Na pierwszy rzut oka oszałamiająca różnorodność zwyczajów sugeruje, że ludzie wynaleźć mogą dowolny rodzaj kultury, w skład której wchodzić będą dowolne rodzaje procesów. Ale przy bliższym zbadaniu okazuje się, że pomimo nieskończonego niemal bogactwa od­mian liczba tematów jest ograniczona i we wszystkich kulturach są one stałymi punktami, dokoła których obraca się cały system. Rzecz może zostać opowiedzia­na na wiele możliwych sposobów, ale wątek i postacie pozostają te same.Uniwersalne procesy niekoniecznie prowadzą do re­zultatów o uniwersalnym charakterze ani nie dają po­czątku identycznym instytucjom. Prawo to obowiązuje nawet w świecie roślin; w zależności od tego, gdzie wy­rosła i jaka była historia jej rozwoju, ta sama roślina, przechodząc te same procesy życiowe, może bardzo różnie wyglądać po osiągnięciu dojrzałości. Ale jest to ta sama roślina.

OCZEKIWANIE OD ZWIERZĄT

Oczywiście, szczycimy się prze­mysłem tworzyw sztucznych, myśliwcami naddźwięko- wymi, terapią zajęciową, biżuterią robioną na zamó­wienie, samochodami Ferrari i naleśnikami crepes su- zette. I jesteśmy jedynymi naczelnymi, które wytwarza­ją przedmioty, pozbywają się ich, a po jakimś czasie wykopują je z ziemi i umieszczają w muzeach.I na pewno w całej przyrodzie nie ma bardziej skom­plikowanego (i prawdopodobnie równie nieskuteczne­go) systemu edukacji. Tylko ludzie mogą brać poważnie nasze systemy pokrewieństwa. Jesteśmy prawdopodob­nie jedynym gatunkiem, który wybiera szczególnie ob­darzone przez naturę kobiety, czyniąc z nich obiekty powszechnego uwielbienia dlatego tylko, że odznaczają się czarem seksualnym. I na pewno jedynym gatunkiem ukrywającym swoje organy seksualne, których ciągłego użycia zdajemy się pożądać i z których wydajemy się być szczególnie, choć bez zbytniej ostentacji, dumni. Tylko ludzie hodują kwiaty.Ale czego można oczekiwać od takiego zwierzęcia? Robimy to wszystko, ponieważ są to właśnie rzeczy, które robi zwierzę takie jak my. Od zwierzęcia obda­rzonego biologiczną zdolnością wytwarzania i przywią­zywania się do symboli możemy oczekiwać całej gamy posunięć.

WYSPECJALIZOWANA WŁASNOŚĆ

Jednakże wyspecjalizowana własność anatomiczna ma to do siebie, że (w pewnym sensie) albo pojawia się, albo się nie pojawia; nie zawsze można to powiedzieć o różnicach zachowania się. Albo naczelny ma duży mózg, albo nie; albo naczelny odznacza się chodem kroczącym, albo nie. Różnice fizyczne są więc wyraźnie uchwytne, podczas gdy — z wyjątkiem języka — z róż­nicami zachowania się rzecz ma się inaczej. Poza naj­bardziej zagorzałymi fundamentalistami wszyscy rozu­mieją, że ciągłość cech fizycznych istnieje i jest wręcz oczywista. Podejrzewamy jednakże, iż jeszcze bardziej oczywista jest ciągłość zachowania się. Nikt nie zauwa­żał kiedyś ciągłości anatomicznej pomiędzy człowie­kiem a innymi naczelnymi, ponieważ nikt jej nie szu­kał. Poczucie, że istnieje głęboka i nieprzebyta prze­paść pomiędzy zachowaniem się człowieka a zachowa­niem się zwierząt, jest rezultatem nieumiejętności do­kładnej obserwacji i przeprowadzania porównań. Teo­retyczna ślepota dotycząca budowy fizycznej zastąpio­na została przez teoretyczną ślepotę dotyczącą zacho­wania się.Oczywiście — mamy kultury; oczywiście — mamy symbole; oczywiście — mamy Beethovena, Strawiń­skiego i Paula McCartneya; jesteśmy, rzecz jasna, jedy­nym gatunkiem posiadającym Koran, Biblię, Torę i Ma­nifest komunistyczny.

DOKONANIE ZMIANY

Człowiek dokonał tej zmiany, gdy przystosowywał się do życia łowieckiego w gorących sawannach. Wyprostował się jego kręgosłup, zwęziła się miednica, wzmocniły się kostki nóg, rozwinęły po­śladki, głowa znalazła się w niepewnej równowadze, na szczycie kręgosłupa. Wynikiem tego wszystkiego był chód kroczący — najefektywniejszy i najmniej męczący sposób przebywania dużych odległości. Właśnie w związku z tymi warunkami przystosowa­nia się płaty czołowe mózgu powiększały się i stawały się bardziej złożone, czego wynikiem był wzrost inteli­gencji, artykułowany język, zwiększony zakres uczenia się, umiejętność przewidywania i ogólna zdolność prze­twarzania coraz większej liczby złożonych danych. Ale inne naczelne także mają mózg zaopatrzony w płaty czołowe. Mają również kręgosłupy i miednice. Są od­mienne, bo wyspecjalizowały się, inaczej reagując na odmienne problemy ewolucyjne. U gibona specjaliza­cję stanowią długie ramiona, umożliwiające mu prze­rzucanie się z gracją z drzewa na drzewo; u goryla duże rozmiary ciała i zdolność trawienia łodyg i korzeni; u pawiana czworonożność, duże kły i wielka szybkość; u człowieka dwunożność, chód kroczący i powiększony mózg.

NIEPOWTARZALNOŚĆ CIAŁA CZŁOWIEKA

Rzecz nie w tym, że człowiek po­zbył się swojej natury naczelnego czy wzniósł się ponad nią, lecz w tym, że — po prostu — jest on niepowtarzal­nym naczelnym posiadającym niepowtarzalną naturę naczelnego. Ale każdy gatunek jest niepowtarzalny w swojej specjalizacji — ostatecznie dzięki temu możemy je rozróżnić; i często łatwiej jest rozróżniać ściśle spo­krewnione zwierzęta na podstawie ich zachowania się, niż na podstawie anatomicznej budowy czy fizjologii. Zachowanie się jest tak samo elementem procesu ewo­lucji, jak budowa anatomiczna. Kołysanie głową mewy srebrzystej jest tak samo niezbędne dla jej przetrwania i życiowego powodzenia, jak skrzydła. To właśnie sposób wykonania przez zwierzę danej czynności determinuje jego szanse przetrwania. Bu­dowa anatomiczna narządów płciowych jest genialnie adaptacyjna, ale to właśnie zachowanie się seksualne determinuje, które cechy pojawią się w następnym po­koleniu; okazałe genitalia pawiana płaszczowego nie zapewnią mu genetycznej nieśmiertelności, jeśli nie po­trafi on wykonać sprawnie aktu ukąszenia w kark.Niepowtarzalność ciała człowieka nie jest wyrazem różnicy jakościowej pomiędzy nim a jego kuzynami — naczelnymi. Jest często rezultatem długotrwałego pro­cesu specjalizacji. Najbardziej oczywistym przykładem jest stała dwunożność. Inne naczelne są wprawdzie w stanie chodzić na dwóch nogach, ale rzadko poruszają się w ten sposób.

ISTOTA ROZRÓŻNIENIA

Istotę rozróżnienia pomiędzy człowiekiem a zwierzę­ciem można zrozumieć w gruncie rzeczy tylko wycho­dząc od łączących ich podobieństw. Przez długi czas utrzymywano, ze względów ideologicznych, z niewie­dzy i ze zwykłego strachu, że w świecie zwierząt czło­wiek jest niepowtarzalny, że różnica pomiędzy nim a brutalną naturą nie jest różnicą stopnia, lecz rodzaju. Uważano, że przepaść oddzielająca półboskiego czło­wieka od nieokrzesanego zwierzęcia jest wystarczająco głęboka — to, że półbóg ten ma zwierzęce ciało, w ogóle się nie liczyło. Bo zwierzęta, jak utrzymuje katechizm, nie posiadają duszy ni umysłu, rozumu ni zdolności przewidywania, mądrości ni kultury, języka ni prze­ciwstawnego do pozostałych palców kciuka, ognia ani żadnej z ogromnej liczby cech stawiających człowieka „ponad” naturą, zastępujących biologię kulturą i po­zwalających mu „zatriumfować” nad zwierzęcością.Ciało człowieka jest niepowtarzalne; podobnie jest i z jego zachowaniem się. I w jego ciele, i w zachowaniu się niepowtarzalność ta odzwierciedla bardzo szczegól­ną adaptację, wytworzoną przez doskonalący proces doboru naturalnego.

POGLĄD NA CZŁOWIEKA

W grę wchodzi tu­taj nie tylko pogląd na człowieka, ale i na całą istotę natury, proces życia i porządek bytów — innymi słowy: światopogląd, w którego skład wchodzi także pogląd na człowieka. Artysta Francis Bacon maluje rozkła­dające się płaty mięsa, obrzydliwych popów, ludzi, których ciało jest już niemal częścią otaczającego po­wietrza; rozstępowanie się ich powłok skórnych jest naturalne. Na obrazach Bacona wszystkie zwierzęta wymieniają swoją istotę z otoczeniem; nic nie jest wy­raźne i odrębne, wszystko łączy się w całość. Jelita tra­wienne i szympansa, i człowieka są wilgotne i wieloko­lorowe; i u tego, i u tamtego są polem oddziaływań związków chemicznych i pokarmu. Jeżeli tak wyraźnie łączy nas pokrewieństwo narządów wewnętrznych, jak można twierdzić, że nie przejawia się ono w naszym za­chowaniu się, stanowiącym wypadkową działania tych narządów. Książę i szympans są współobywatelami de­mokracji natury. To, co ich łączy, jest równie ważne jak to, co ich dzieli. Różnice, które — rzecz jasna — istnie­ją, wydają się bardziej intrygujące i ważne dzięki temu, że szympansa i księcia nieodwołalnie łączy ich przyna­leżność do naczelnych, a nawet wspólna historia — hi­storia ssaków.

NAPOTYKANE KONSEKWENCJE

Napotykamy tutaj kontrowersję, która nęka nauki społeczne od czasu, gdy Darwin po raz pierwszy zmusił nas, byśmy uznali swoje pokre­wieństwo ze zwierzęciem. Czy leżąca u podstaw zacho­wania się struktura może być b i o gramatyczna, czy ma swoje źródła w biologii gatunku? Czy składniki naszego własnego zachowania się mogą być porównane z bio- gramatyką zwierząt? Dla większości przedstawicieli establishmentu nauk społecznych porównanie takie mogłoby się stać prze­kleństwem — niezależnie od tego, jak oczywiste wydaje się ono inteligentnemu miłośnikowi zwierząt. Ale czło­wiek wciąż jeszcze jest zwierzęciem. Jak inne zwierzęta jest produktem ewolucji: jest kręgowcem, ssakiem, należy do rzędu naczelnych. Dlaczego więc nie stoso­wać wobec niego tych samych zasad analizy, które obo­wiązują w badaniu królestwa zwierząt?Kiedyś — dawno, dawno temu — ludzie naprawdę nie wierzyli, że istnieje jakakolwiek ciągłość anato­miczna pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Dziś nas to dziwi, ale prawdopodobnie za pięćdziesiąt lat równie dziwaczne wydawać się będzie, iż wielu rozsąd- nych ludzi — a nawet wielu naukowców, którym płaci się i których szkoli się po to, by się na tym znali — utrzymywało, że nie istnieje jakakolwiek poddająca się analizie ciągłość pomiędzy zachowaniem się ludzi a zachowaniem się innych zwierząt.

FORMA I TREŚĆ

Forma i treść obdarowywania się przez ludzi może być bardzo różnorodna, ale u podstaw każdej ta­kiej czynności leży reguła wzajemności — tak samo, jak reguły związku podmiotu z orzeczeniem leżą u podstaw kwiecistej tyrady, którą wyrzuca z siebie pełen tempe­ramentu południowiec. W ramach wyznaczanych przez te reguły jest miejsce i na elokwencję, i na niewyszuka­ny sposób mówienia. Nawet ci, którzy lubią twierdzić, że nienawidzą zawiłości bezbłędnej gramatyki, muszą przestrzegać jej reguł. Gdyby ich nie przestrzegali, to, co mówią, byłoby niezrozumiałe dla innych.Jeżeli nie przestrzega się reguł języka, załamuje się komunikacja werbalna — rezultatem jest bełkot; jeżeli nie przestrzega się reguł zachowania się danego gatun­ku, załamuje się komunikacja społeczna — rezultatem jest bełkot behawioralny. Większość ludzi chce — i musi — rozumieć siebie nawzajem. Usiłują, jak mogą, uniknąć bełkotu. Ale na poziomie zachowań, przy­najmniej w ich własnym gatunku, wydają się nieustan­nie balansować na krawędzi załamania komunikacji.W książce niniejszej zajmiemy się poszukiwaniem re­guł, na których opierać się winna umiejętność odczyty­wania zachowań. By tego dokonać, musimy odkryć te nieuchwytne, podstawowe reguły i te składniki zacho­wania się człowieka, które składają się na słownik działań społecznych.