ZWYCZAJE I NAWYKI

Zastąpiło go zwyczajami i nawykami, którym jednakże musiało się podporządkować tak jak instynktom i które, by działać skutecznie, musiały być niemal półautomatyczne. Tak więc dobór naturalny wyraźnie faworyzował istoty mające skłonność do pod­porządkowywania się zasadom, do odczuwania winy w wypadku ich złamania i, ogólnie, do kontrolowania własnych tendencji seksualnych i agresywnych w stop­niu wystarczającym, by skądinąd krnąbrne osobniki utworzyć mogły dobrze funkcjonujące społeczeństwo. I rzeczywiście — ukształtowani zostali obywatele spraw­niej działający w powstającej grupie społecznej, prze­strzegający rozwijających się w niej wzorów kulturo­wych. Dzięki doborowi naturalnemu w istniejącej struk­turze obwodów znalazły się cechy i skłonności sprzyja­jące społecznej i kulturowej sprawności zwierzęcia. Po­została, rzecz jasna, duża zmienność — takie są metody natury. Doszło do tego, że sama kultura stała się czynnikiem selekcjonującym, który faworyzował zwierzęta posia­dające cechy przydatne stworzeniu-nosicielowi kultu­ry. Człowiek stał się zależny od kulturowych sposobów utrzymania się przy życiu; im bardziej zdolny był do kulturowego zachowania się, tym lepiej mu się działo. A rezultatem tego było zwierzę będące nie tylko twórcą kultury, ale także jej tworem. To, że człowiek ma ten­dencję do wytwarzania tego, co wytworzyło jego same­go, nie jest faktem zaskakującym .

FAWORYZOWANIE PRZEZ DOBÓR NATURALNY

Sprytniejsze, faworyzowane przez dobór naturalny zwierzęta miały z kolei jeszcze sprytniejsze potomstwo, któremu jego umiejętności i przebiegłość pozwalały utrzymać się przy życiu. Proces ten jednakże stale stwarzał dla ludzkiego zwierzęcia nowe środowisko — środowisko będące jego własnym wytworem. Od mo­mentu, gdy — na przykład — przetrwanie zwierzęcia zaczęło zależeć od mowy, dobór naturalny faworyzował te wszystkie mutacje, które powodowały jakieś uspraw­nienia organów mowy; jeżeli zmienną w tym procesie byłaby wyobraźnia, dobór działałby w kierunku jej roz­woju. Cechy genetyczne, które faworyzują aktywność naukową lub uczenie się przez skojarzenia, „inteligencję ogólną” czy zdolność odraczania bezpośrednich gratyfi­kacji w przewidywaniu przyszłych potrzeb, lub też skłonność do przestrzegania zasad, będą przedmiotem doboru naturalnego w równym stopniu, co cechy aparatu mięśniowego ułatwiające chód kroczący .Przestrzeganie zasad jest ważne: zwierzę nie tylko musiało pewne rzeczy robić, ale jednocześnie po­wstrzymywać się od robienia innych. Zaczynało pozbywać się swojej zależności od wątpliwej nieza­wodności instynktu, ale ciągle musiało w jakiś sposób rozwiązywać zadania, które za inne zwierzęta rozwią­zywał instynkt.

KROK NAPRZÓD

Na pierwszy rzut oka nie jest to wielki krok naprzód (ostatecznie rudymenty wytwarzania narzędzi występują u szympansów), ale wskazuje, iż organizowali swoje praktyki w sposób już typowo ludzki. Pod tym względem oddalili się od reszty naczelnych równie wyraźnie, jak pod względem wypro­stowanej postaci i przemieszczonego dużego palca sto­py; było to konsekwencją doniosłego faktu przestawie­nia się z wegetarianizmu na systematyczne łowiectwo. Ich mózg stał się większy i bardziej złożony dopiero wtedy, gdy zaczęli robić rzeczy o charakterze kulturo­wym — ponieważ wytwarzanie narzędzi do oprawiania zdobyczy, plonu wspólnych łowów, wymagało przewi­dywania i planowania, złożonego systemu współdziała­nia i podziału pracy, który nie byłby możliwy bez ist­nienia dość zaawansowanej formy porozumiewania się . Rzecz jasna, zachowania kulturowe dawały prze­wagę w procesie doboru naturalnego, podobnie jak oczywistą przewagę daje w przypadku żółwia twarda skorupa, a żyrafy — długa szyja. Premiowane było zwierzę, które mogło nauczyć się wiele i szybko i które w konkretnych zachowaniach nie wykazywało zbyt sil­nej zależności od bezpośrednich instrukcji genów.

W SKŁAD ZACHOWANIA

Wchodzi to w skład zachowania się — tak samo, jak proces umierania. Genetyk J. Z. Young określił kiedyś śmierć jako to, „co staje się, kiedy brak już programu naprawienia programu naprawienia programu… etc. etc.” Nie trzeba się tu rozwodzić nad tym, że życie związane jest z następującymi po sobie programami, że te następujące po sobie programy zachowania się są tak samo rezultatem doboru naturalnego, jak przeciwstaw­ny do pozostałych palców kciuk i reproduktywne róż­nice pomiędzy mężczyznami a kobietami.Niepowtarzalnym wynikiem działania ludzkiej struk­tury obwodów jest zachowanie się kulturowe, z jego bogatą treścią symboliczną, złożonymi tradycjami spo­łecznymi i jego niegenetycznym sposobem przekazywa­nia informacji kolejnym pokoleniom. Ale jak u zwierzę­cia zwanego człowiekiem pojawiły się obwody odpo­wiedzialne za powstanie kultury? Wyjaśniano to daw­niej tym, że z tego czy innego powodu mózg ludzki ro­zrósł się w takim stopniu, że stał się zdolny do wytwo­rzenia pierwszych symboli, a następnie kultury . Dziś tego rodzaju wytłumaczenie nie wydaje się już możliwe do przyjęcia 12. Przed dwoma milionami lat nasi mał- pio-ludzcy przodkowie obdarzeni małym mózgiem — z pojemnością czaszki nie większą niż u goryla — robili rzeczy o charakterze kulturowym. Z początku wykony­wali narzędzia z kości i kamienia.

KOD GENETYCZNY

Kod genetyczny jest programem i jest sposobem prze­kazywania programu z pokolenia na pokolenie. DNA jest niezwykle skomplikowany sam w sobie i w swoim działaniu, ale jego nadrzędnym zadaniem jest przeno­szenie z rodziców na potomstwo programu, który za­wiera zarówno formy zachowania się, jak kształt i ko­lor ciąła czy zmysł powonienia. Najbardziej oczywi­stym programem jest sam cykl życiowy, który jest jed­nocześnie do głębi fizyczny i do głębi behawioralny. Poczwarka zmienia się w motyla i jest to zadziwiający przejaw cykliczności życia. Ludzkie dziecko zaczyna się uśmiechać w przewidywalnym czasie, a chłopiec szybko traci piskliwy głos i ruchliwą lekkość, by stać się postacią bardziej zagadkową, bardziej złowrogą i bardziej dokuczliwą dla starszych. Jest bez wątpienia innym stworzeniem i nagle dostaje się pod wpływ po­tęg, których powstrzymać nie może nawet jego własna wolna wola i potęga państwa. Jego zachowanie zmienia się zgodnie z programem. Ponieważ ma określoną strukturę obwodów, nastąpi to na pewno, i rzeczywiś­cie nie tylko młodzi chłopcy, ale także młode samce w wielu innych grupach naczelnych znosić muszą lekce­ważenie starszych i poczucie niepewności związane z przechodzeniem od jednej trudnej roli do drugiej.

BARDZIEJ SUBTELNA SPRAWA

Sprawą bar­dziej subtelną i pasjonującą jest ewolucja zachowania się; rozwój etologii zmusił nas do uznania tej ewolu­cji za problem centralny. Łatwo spostrzec, że gatunek można określić biorąc pod uwagę cechy budowy fizycz­nej, ale w miarę jak zdobywamy coraz więcej informa­cji na temat tego, jak jego przedstawiciele zachowują się w warunkach naturalnych, zaczynamy dostrzegać, że można go sklasyfikować z punktu widzenia zacho­wania się. Wynika z tego ważny wniosek: prawidłowo­ści zachowania się są równie przewidywalne i dostrze­galne co kolor upierzenia i kształt jaj. Ale co wpływa na te prawidłowości? Dlaczego tak jest, że choć w zasa­dzie prawie wszystko może się zdarzyć, w rzeczywisto­ści występuje tylko ograniczony i wyspecjalizowany ze­staw działań?Powróćmy do struktury obwodów i do nowych da­nych, jakie uzyskaliśmy w dziedzinie genetyki i kontro­li systemów żywych. Mimo że od wielu lat wiedzieliś­my, jak działają systemy genetyczne, złamanie kodu ge­netycznego — struktury cząsteczki DNA — pozwoliło dość trzeźwo myślącemu gatunkowi zobaczyć wreszcie na własne oczy, jak na życie zwierzęcia wpływają fakty natury możliwe do zrozumienia tak samo, jak możliwe do zrozumienia są zasady programu komputerowego.

POD WIELOMA WZGLĘDAMI

Jesteśmy przekonani, że w strukturze obwodów za­warte są dające się wyróżnić skłonności behawioralne. Znalazły się one w obwodach człowieka, tak samo jak w przypadku innych zwierząt, w rezultacie mutacji i do­boru naturalnego — chyba że odwołamy się do boskiej interwencji. Jednym z najtrwalszych poglądów w nauce jest powszechnie i zgodnie przyjmowana teoria głoszą­ca, że zwierzęta różnią się między sobą pod wieloma względami zgodnie z rozkładem normalnym i że selek­cja następuje w ramach tego rozkładu. Wyższe żyrafy mogły zapewnić sobie większą ilość pokarmu i w kon­sekwencji płodzić większą liczbę (coraz bardziej uda- nego) potomstwa — i właśnie dlatego rozwinęły się u nich długie szyje. Te pierwotne żółwie, które miały twarde grzbiety, mogły uniknąć wrogów wycofując się do wnętrza swojego własnego schronienia; przeżyły, by obdarzyć swoich następców tą wyspecjalizowaną ce­chą. Ogólne rysy tej teorii i sam ten proces są jasne i bezdyskusyjne; zmiany biologiczne są rezultatem po­znawalnych i znanych procedur.Można to łatwo zauważyć wówczas, gdy dobór natu­ralny prowadzi do zmian cech fizycznych.

ODNIESIONY SKUTEK

Oczywiście, inicjacja nie za­wsze musi „odnieść skutek”: na przykład można twier­dzić, że jedną z trudności, jaką mają uniwersytety na całym świecie z prostym problemem dyscypliny — po­mijając trudniejszy problem jednoczesnego nauczania i dokonywania odkryć — jest to, że jako system inicjacji uniwersytet jest o wiele za bardzo arbitralny, niezado­walający i stawiający młodym ludziom zbyt niskie wymagania. Żaden wojownik nie uznałby za szczególny zaszczyt triumfu w dziedzinie historii na uniwersytecie w Berkeley czy w Bombaju. Wyzwanie takie jest w ja­kiś sposób niemęskie, a podejmujący to wyzwanie    z lekka zabawni i niedorzeczni. Dziś akceptacja wartości życia umysłowego wymaga, jak się wydaje, szczególnej wiary; bardzo wielu dwudziestolatkom wiary tej bra­kuje i wyzwanie odrzucają. Kryzys uniwersytetów jest wymownym przykładem programowania ludzi przy po­mocy nieodpowiedniego programu i w nieodpowiednim momencie. Być może, bardziej jednoznaczny ceremo­nialny i fizyczny proces inicjacji „rozwiązałby” pro­blem (choć rozwiązania takie są współcześnie wyraźnie nie w modzie). A może nie rozwiązałby go. Niemniej, jako społeczność winniśmy być przygotowani na roz­ważenie nowych i nieoczekiwanych sposobów reorgani­zacji naszych praktyk edukacyjnych, tak by odpowia­dały rzetelniej’wymogom biogramatyki, którym — jak sugerujemy musimy albo poddać się, przynajmniej w pewnym stopniu, albo wiele przecierpieć.

MOŻEMY PRZEWIDYWAĆ

Możemy przewi­dzieć, jak będą odnosiły się do siebie starsze i młodsze samce w społeczności, biorąc pod uwagę to, jakiemu programowaniu poddaje się i z kolei na jakie progra­mowanie pozwala ich struktura obwodów. Dla sam­ców, które wychodzą z okresu dorastania, genetycznym przesłaniem jest wyzywająca i nierzadko bezkierunko- wa buntowniczość; informacja o zagrożeniu odbierana jest przez starsze samce, których bardziej stabilne sy­stemy hormonalne reagują na to domagając się opano­wania sytuacji. Dlatego właśnie wszystkie społeczeń­stwa znajdują sposoby ujarzmienia i wykorzystania młodych mężczyzn oraz zmuszenia ich, by identyfiko­wali się z systemem. Teoretycznie istnieją liczne sposo­by osiągnięcia tego celu, ale używa się stosunkowo nie­wielu z nich. Wydaje się, że powinniśmy nie tylko prze­strzegać gramatyki, ale także posługiwać się względnie skromną liczbą słów i sposobów ekspresji. Oczywiście, konkretna ugoda pomiędzy starszymi a młodszymi samcami, nazywana inicjacją, nie zawsze kończy się określoną ceremonią; ale proces ten wystę­puje wszędzie. Inicjację przechodzą młodzi wojownicy, a także abiturienci, młodsi pracownicy, czeladnicy, no­wicjusze w zakonach religijnych czy członkowie wyję­tych spod prawa gangów.

MODEL LUDZKIEGO ZACHOWANIA

Ten model ludzkiego zachowania się, mimo że przed­stawiony schematycznie, różni się w sposób zdecydo­wany od modeli preferowanych przez zwolenników te­orii instynktów czy przez kulturalistów. Dla tych pierwszych zachowanie się było po prostu rezultatem uzewnętrznienia wrodzonych tendencji w rodzaju ma­cierzyństwa”, „samoupodlenia” i „zachłanności”. Teo­ria zawiodła, ponieważ dała niewiele więcej niż listę „jeszcze bardziej” specyficznie ludzkich cech. Kultura- utrzymywali, że kultury są podobne dlatego, że te same podstawowe „potrzeby” czy „wymogi funkcjonal­ne muszą byc zaspokojone w każdej z nich, i ponieważ prawa „warunkowania” są uniwersalne.W kontekście biologicznym zaproponować można al­ternatywny, choć bardziej umiarkowany pogląd: orga­nizm ludzki ma „obwody” zbudowane w taki sposób ze może przetwarzać i nadawać informacje dotyczące pewnych faktów życia społecznego, takich jak ięzvk oraz reguły życia seksualnego, i, co więcej, może prze­twarzać te informacje tylko w określonych momentach i w określony sposób. Obwody te sprzężone są z cyklem życiowym: w każdym momencie w populacji Homo sa­piens są osobnicy posiadający pewien „zasób” zacho­wań; w innym momencie przekażą oni informacje tym których struktura obwodów pozwala potraktować je w określony sposób. Wynikiem interakcji tych osobników są pewne „typowe” wzajemne związki.