EUROPEJSKI TWÓR

My natomiast przy­wiązujemy wagę do rozróżnienia pomiędzy etologią a socjobiologią. Ponieważ traktowanie ich jako odręb­nych dyscyplin wpłynęło na dobór i układ prezentowa­nych w niniejszej antologii tekstów, sprawie tej po­święcić wypada nieco uwagi. Otóż gdyby ograniczyć się do ogólnych deklaracji przedstawicieli obu dyscyplin, określenie stosunku między nimi byłoby bardzo trudne. Z jednej strony, etologia ma być nauką o zachowaniu się w ogóle, a socjobiologia o zachowaniu się społecz­nym, co mogłoby wskazywać na wyższy zakres tej ostat­niej, z drugiej wszakże strony, socjobiologia zapowiada wykorzystywanie nie tylko odkryć etologii, ale także psychologii porównawczej, genetyki populacji i ekolo­gii, co z kolei przemawia za tym, iż to ona właśnie jest nauką o szerszym zakresie. Ponadto, w ogólnych dekla­racjach przedstawiających przedmiot zainteresowań tych dwu dycyplin znaleźć można więcej podobieństw niż różnic. Odnosi się wrażenie, że obie mają dosyć zbieżny program ogólny, natomiast różnią się typem podejmowanych problemów i rozłożeniem akcentów.Etologia jest tworem europejskim. Powstała czter­dzieści lat wcześniej niż socjobiologia, będąca tworem amerykańskim. Określiła swoją odrębność, wykształci­ła własne metody oraz zgromadziła obfite dane, zanim w biologu doszło do odkryć, do których mogła nawią­zać socjobiologia w momencie konstytuowania się. Eto- logia korzysta z nich już jako dyscyplina ukształtowa­na, z własną tradycją badawczą, z natury rzeczy więc korzysta z nich inaczej, jeżeli w ogóle.

OPARCIE NA TEORII DOBORU

Sprawiło to, że w polu jej zain­teresowania znalazły się takie problemy jak hierarchie dominacji i terytorializm, od dawna będące przedmio­tem zainteresowań etologii, która jednakże interesowa­ła się nimi z perspektywy zachowań osobniczych, a nie organizacji populacji.Określając socjobiologię w podany wyżej sposób, Wilson ujawniał wyraźne tendencje imperialistyczne w stosunku do innych dyscyplin biologicznych, które uz­nał za części nowej, wszechogarniającej, syntetycznej dyscypliny, socjobiologii. Etologię potraktował jako część socjobiologii, dostarczającą empirycznego mate­riału dla śmiałych i rozległych uogólnień socjobiolo­gicznych. Jednakże stosunki pomiędzy socjobiologią i etologią nie są tak proste. Rola etologii jako nauki pomocniczej socjobiologii nie zaspokaja ambicji etologów, którzy z kolei socjobiologię skłonni są uważać za część etologii. Cytowany wyżej Irenaus Eibl-Eibesfeldt pisze: „Wilson zdaje się nie zdawać sobie sprawy, że socjobiologia i ekologia behawioralna są podstawowymi częściami składowymi etologii. Etologia od początku opierała się na teorii doboru. Skupiając uwagę na pytaniu, w jaki sposób struktury społeczne i społeczne zachowanie się sprzyjają genetycznemu przetrwaniu, w tym sensie, że działają na rzecz genetycznej wartości przystosowaw­czej, nowa dziedzina nauki, socjobiologia, niewątpliwie uzasadniła swoją rację bytu jako część etologii” . Sy­tuację dodatkowo komplikuje fakt, że w literaturze przedmiotu często można spotkać się z określaniem mianem socjobiologii wszelkich prób rozpatrywania zachowania się człowieka w powiązaniu z zachowania­mi innych gatunków zwierzęcych.

NOWOŚĆ SOCJOBIOLOGII

„Nowość socjobiologii — pisze polega, po pierwsze, na posługiwaniu się masą ze­branych w ciągu dwudziestu lat informacji o życiu spo­łeczeństw tak owadów, jak i kręgowców, a po drugie, na sposobie, w jaki zarówno ta nowa, jak i ta dawniej­sza wiedza, po wydobyciu jej z tradycyjnego, macierzy­stego kontekstu etologii i psychologii porównawczej, zostaje na nowo uporządkowana, przy czym zasad tego uporządkowania dostarcza ekologia i genetyka popula­cji”.Wspominając wyżej o wpływie, jaki na pojawienie się pewnego rodzaju literatury wywierało to, co działo się na terenie nauki, wskazaliśmy na etologię i socjobiolo- gię, ponieważ ich związek ze wzmiankowanym zjawis­kiem jest najściślejszy i najbardziej bezpośredni. Jed­nakże dla popularyzacji pewnego rodzaju problematyki nie bez znaczenia było również to, co dokonywało się w innych dziedzinach biologii, zwłaszcza w genetyce i ekologii. Genetyka nie tylko uczyniła ogromne postępy na drodze poznania mechanizmów dziedziczenia, ale także wykształciła subdyscyplinę, genetykę populacji, analizującą zjawiska dziedziczności w odniesieniu do populacji, co ma istotne znaczenie dla zrozumienia pro­cesów ewolucji. Ekologia zwróciła uwagę na stosunki pomiędzy populacją a środowiskiem, przy czym popu­lacje zaczęła traktować jako całości mające określoną strukturę i organizację.

NA KORZYŚĆ CZŁOWIEKA

Na korzyść etologii człowieka należy zapisać, że nie ogranicza się do deklarowania ambitnych zamiarów, ale próbuje przeprowadzać eksperymenty mające pomóc w odróż­nieniu tego, co wrodzone, od tego, co nabyte, wierząc, że w odniesieniu do człowieka uda się osiągnąć podob­ne rezultaty, jakie udało się uzyskać w odniesieniu do zięb .Pojawienie się etologii człowieka oznaczało wyraźny zamiar inwazji obszaru nauk społecznych przez etologię. Zamiar ten jednak musi być uznany za dążenie do nieznacznego naruszenia granic w porównaniu z tym, do czego zmierza socjobiologia. Socjobiologia, określająca samą siebie jako nową dy­scyplinę, narodziła się nie tak dawno. Ojcem jej jest Ed­ward O. Wilson, entomolog, pracujący na Uniwersytecie Harvarda w USA. W 1975 r. ukazała się jego książka Sociobiology: The New Synthesis, obszerny tom duże­go formatu (o podwójnych 575 łamach samego tekstu) obwieszczający narodziny nowej dyscypliny. Ten właś­nie rok przyjmujemy za datę narodzin socjobiologii, chociaż rzeczą oczywistą jest, że szereg zawartych w tej książce tez, teorii i pomysłów zostało sformułowanych wcześniej zarówno przez samego Wilsona, jak i innych autorów. Wilson określa socjobiologię jako naukę zaj­mującą się badaniem biologicznych podstaw społeczne­go zachowania się wszystkich organizmów żywych, łącznie z człowiekiem.

ASPIRACJE ETOLOGII

Aspiracje etologii nie ograniczają się do wspomnia­nych wyżej wypadów w stronę świata człowieka, które można uznać za nieśmiałe i mało agresywne. Istnieje bowiem również etologia człowieka jako samodzielna gałąź etologii. Wśród samych etologów zdania na jej te­mat są podzielone. Robert A. Hinde odnosi się do niej nieufnie, albowiem zajmowanie się nią jest dla niego jednoznaczne z wyrzeczeniem się perspektywy porów­nań międzygatunkowych, natomiast propaguje ją Ire- naus Eibl-Eibesfeldt. Etologia człowieka, stosując wy­kształcone przez etologię metody obserwacji i klasyfi­kacji, przedmiotem badań czyni zachowanie niewerbal­ne ludzi w różnych kulturach — w trakcie zalotów, po­witania etc. Bada zachowania się dzieci i osób upośle­dzonych umysłowo. Etologia człowieka nie pozbawiona jest także dalej idących ambicji. Irenaus Eibl-Eibe­sfeldt uważa za błędne mniemanie, że etologia człowie­ka ogranicza się do badania tych zachowań człowieka, które dają się określić jako „zwierzęce”. „Próbujemy również — powiada — zrozumieć ewolucję i funkcjo­nalne aspekty wzorów kulturowych, analizując je z punktu widzenia tego, na ile przyczyniają się do zwięk­szenia ogólnej wartości przystosowawczej”. A dalej pi­sze, że w centrum zainteresowania etologii człowieka znajduje się pytanie, w jakim stopniu dziedzictwo ge­netyczne określa zachowanie się człowieka.

ŚWIADOMOŚĆ RÓŻNIC

Wspomniany wyżej Robert A. Hinde powiada, że etologowie są świadomi zarówno różnic pomiędzy ludźmi i innymi gatunkami, jak i zwodniczo- ści podobieństw pomiędzy zachowaniem się zwierząt i człowieka. Wielość gatunków zwierzęcych z jednej stro­ny, z drugiej zaś rozmaitość kultur człowieka utrud­niają, jeżeli nie wręcz uniemożliwiają, określenie tych podobieństw, które w każdym konkretnym przypadku należałoby brać pod uwagę. Niezależnie jednak od for­mułowanych przez etologów zastrzeżeń, nierzadko zda­rza się im mimochodem, mniej lub bardziej wyraźnie dawać do zrozumienia, że to, o czym mówią, odnosi się nie tylko do zwierząt, ale i do ludzi. Dołącza się do tego jeszcze problem języka, który jest problemem nie tylko etologii, ale wszystkich dyscyplin zajmujących się zachowaniem i życiem społecznym zwierząt. Rzecz w tym, że pewnych zjawisk nie można opisać bez posługi­wania się słownictwem wykształconym dla opisu zja­wisk świata człowieka. Można nad tym ubolewać, moż­na dostrzegać związane z tym niebezpieczeństwo an- tropocentryzmu, ale nie można tego zmienić. W rezul­tacie, niezależnie od intencji uczonych i badaczy, opisy badanego przez nich zachowania się zwierząt nasuwają czytelnikowi nieodparte skojarzenia z tym wszystkim, z czym styka się w obrębie stosunków międzyludzkich i życia społecznego człowieka.

SZEREG TECHNIK OBSERWACJI

Etologia wypracowała szereg technik obserwacji zachowania, metod jego opisu i zasad klasy­fikacji, a nadto nagromadziła ogromną ilość informacji. Trudno oprzeć się wrażeniu, że zbieranie i porządko­wanie danych empirycznych zaprząta znaczną część uwagi etologów, aczkolwiek nie rezygnują oni z ambicji teoretycznych. Badane zachowania widzą w perspekty­wie ewolucji, przyjmując założenie, że gatunek charak­teryzują nie tylko pewne cechy anatomiczne wytworzo­ne w procesie ewolucji, ale również pewne wzory za­chowania się, powstałe w ten sam sposób, a więc zakła­dają, że zachowanie się jest częściowo uwarunkowane dziedzicznie. Za jeden z problemów badawczych uwa­żają wydzielenie w konkretnych, obserwowalnych za­chowaniach komponentu dziedzicznego i powstałego pod wpływem środowiska. W etologii zauważyć można ponadto pewną skłonność do stosowania perspektywy gatunku, wyrażającą się w zainteresowaniu repertua­rem zachowań osobniczych właściwych danemu gatun­kowi. Etologia, interesując się zachowaniami cechującymi gatunki i rozpatrując je w szerokiej perspektywie po­równań międzygatunkowych, nie mogła wyłączyć z roz­ważań człowieka, a tym samym nie wkroczyć na teren zastrzeżony dla nauk społecznych. Niektórzy etologo- wie wykazują wprawdzie wielką powściągliwość, ogra­niczając się do wskazywania na przydatność pewnych narzędzi badawczych etologii dla badania problematy­ki interesującej nauki społeczne oraz ostrożnego napo­mykania o użyteczności porównań międzygatunkowych z jednoczesnym ostrzeganiem przed niebezpieczeń­stwami i pułapkami czyhającymi przy porównywaniu ludzi i zwierząt.

KLIMAT OPINII

Klimat opinii, jaki ukształtował się w latach sześć­dziesiątych, nie tylko stworzył odbiorców pewnego ty­pu literatury. Wpływał również na uczonych. Pytanie o miejsce człowieka w świecie było także ich pytaniem, a potrzeba znalezienia na nie odpowiedzi stwarzała pre­sję, która w jakimś stopniu oddziaływała na ich poczy­nania, skłaniając niekiedy do formułowania zbyt po­chopnych i zbyt ogólnych twierdzeń, do przedstawiania jako pewne tego, co było tylko prawdopodobne.Jeśli idzie o spełnienie drugiego warunku, tj. o to, -co miała do powiedzenia na ten temat nauka, wymienić należy przede wszystkim etologię i socjobiologię.Etologię  określa się współcześnie jako naukę o za­chowaniu się zwierząt, przy czym powiada się, że etolo- gów różni od innych badaczy zachowania nie przed­miot badań ani rodzaj badanych problemów, ale sposób podejścia do nich. Etologia zrodziła się w Europie, za jej klasyków uważani są Konrad Lorenz i Niko Tinber- gen. Już w latach trzydziestych uprawiana była w Ho­landii, Niemczech i Austrii, w ostatnich zaś trzech dziesiątkach lat rozwinęła się w sposób gwałtowny. Ro­bert A. Hinde, charakteryzując etologię, powiada, iż wielu badaczy interesuje się bądź bezpośrednimi przy­czynami konkretnego zachowania, bądź jego rozwojem, natomiast etologowie uzupełniają te dwa pytania dwo­ma dalszymi — o funkcje danego zachowania się oraz o jego ewolucję.

RÓŻNE SPOSOBY KRYZYSU

Kryzys, o którym mowa, przejawiał się na różne spo­soby. Jednym z jego wyrazów było pojawianie się na­strojów antyscjentystycznych. Innym, pragnienie po­wrotu do natury, które wyrażało się zarówno w chęci spożywania jarzyn wyhodowanych bez użycia nawo­zów sztucznych, jak i w kwestionowaniu biblijnego wi­zerunku człowieka — pana świata, który został stwo­rzony dla jego wygody i pożytku. Odrzuceniu takiego obrazu człowieka towarzyszyło poczucie zagubienia, sprzyjające stawianiu pytań: Kim my jesteśmy? Jakie jest nasze właściwe miejsce na planecie Ziemia? Jakie są granice naszych możliwości, jeśli idzie o przekształ­cenie świata i człowieka? Pytanie, kim jest człowiek, zaczęło dręczyć już nie tylko filozofów, ale i ogół my­ślących ludzi. Wspomniana literatura zdawała się dostarczać odpo­wiedzi na te pytania, a w każdym razie wskazywać kie­runek ich poszukiwań. Proponowała zastanowienie się nad zwierzęcym dziedzictwem człowieka i jego ewolu­cyjną przeszłością. Zwracała uwagę na podobieństwa zachowania się człowieka i jego zwierzęcych kuzynów. Desmond Morris w The Humań Zoo dowodził, że po­dobnie jak zwierzę, żyjące w ogrodzie zoologicznym w nienaturalnych warunkach, przejawia wiele nienatu­ralnych zachowań, tak samo człowiek, który drogą ewolucji został przystosowany do życia w zbieracko- -myśliwskich gromadach, w nienaturalnych dla sie­bie warunkach współczesnych zurbanizowanych społe­czeństw przejawia wiele takich samych nienaturalnych zachowań jak te, które spotykamy u zwierząt zamknię­tych w klatkach.

WIARA W POSTĘP

Lu­dzi muszą zacząć dręczyć pytania, na które książki te zdają się przynosić odpowiedzi wraz z obietnicą zaspo­kojenia głodu określonego typu prawd. Po drugie, nau­ka musi rozporządzać odpowiednimi, dającymi się wy­korzystywać przez popularyzatorów danymi, a także hipotezami i teoriami. Jeśli idzie o spełnienie pierwszego warunku, to przy­pomnieć należy, że w latach sześćdziesiątych, a zwłasz­cza u ich schyłku, nastąpiło wyraźne załamanie dotych­czasowego obrazu świata oraz zakwestionowanie wielu panujących dotąd przekonań, wywodzących się z dzie­więtnastego, osiemnastego czy jeszcze wcześniejszych wieków. Technika, która, jak w to długo wierzono, miała przynieść wyłącznie dobrodziejstwa, zapewnić człowiekowi panowanie nad światem i uczynić jego ży­cie łatwiejszym i przyjemniejszym, ukazała swoje dru­gie oblicze. Dostrzeżono widmo całkowitego zniszcze­nia środowiska i groźbę nuklearnej zagłady. Powstała w ubiegłych wiekach nadzieja, że rozwój nauki pozwoli nie tylko zapanować nad naturą, lecz także racjonalnie pokierować światem społecznym i doprowadzić do po­wstania harmonii w stosunkach międzyludzkich i zrea­lizowania społeczeństwa doskonałego, okazała się płonna. Wyszło na jaw, że mimo ogromnego i coraz szybszego rozwoju nauki i techniki, człowiek nie umie radzić sobie ze światem, w którym przyszło mu żyć. Za­łamała się ostatecznie zrodzona w czasach nowożyt­nych wiara w postęp.