NAPOTYKANE KONSEKWENCJE

Napotykamy tutaj kontrowersję, która nęka nauki społeczne od czasu, gdy Darwin po raz pierwszy zmusił nas, byśmy uznali swoje pokre­wieństwo ze zwierzęciem. Czy leżąca u podstaw zacho­wania się struktura może być b i o gramatyczna, czy ma swoje źródła w biologii gatunku? Czy składniki naszego własnego zachowania się mogą być porównane z bio- gramatyką zwierząt? Dla większości przedstawicieli establishmentu nauk społecznych porównanie takie mogłoby się stać prze­kleństwem — niezależnie od tego, jak oczywiste wydaje się ono inteligentnemu miłośnikowi zwierząt. Ale czło­wiek wciąż jeszcze jest zwierzęciem. Jak inne zwierzęta jest produktem ewolucji: jest kręgowcem, ssakiem, należy do rzędu naczelnych. Dlaczego więc nie stoso­wać wobec niego tych samych zasad analizy, które obo­wiązują w badaniu królestwa zwierząt?Kiedyś — dawno, dawno temu — ludzie naprawdę nie wierzyli, że istnieje jakakolwiek ciągłość anato­miczna pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Dziś nas to dziwi, ale prawdopodobnie za pięćdziesiąt lat równie dziwaczne wydawać się będzie, iż wielu rozsąd- nych ludzi — a nawet wielu naukowców, którym płaci się i których szkoli się po to, by się na tym znali — utrzymywało, że nie istnieje jakakolwiek poddająca się analizie ciągłość pomiędzy zachowaniem się ludzi a zachowaniem się innych zwierząt.

You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave a Reply